Ostatni tydzień rozpieszczał nas słońcem, ale też nieźle dawał się we znaki i zamiast obiadu z trzech dań mieliśmy ochotę na coś chłodnego, pysznego a jednocześnie orzeźwiajacego. Proponuję więc chłodnik litewski, stary, sprawdzony przepis mojej Babci.
Na chłodnik potrzebujemy:
1litr maślanki, pół szklanki kwaśnej śmietany, pęczek botwinki , jeden ogórek duży lub dwa małe, pęczek szczypiorku, dwie duże łyżki koperku, dwa ząbki czosnku, dwa jajka ugotowane na twardo, sól i pieprz do smaku.
Rozpoczynamy od oczyszczenia i umycia botwinki. Listki myjemy pod bieżącą wodą, zwiędłe i brzydkie odrzucamy, pozostałe osuszamy ręcznikiem papierowym. Młode buraczki obieramy cieniutko, kroimy w drobniutką kostke, a listki siekamy z łodyżkami. W garnuszku gotujemy jedną szklankę wody, wrzucamy najpierw buraczki, po 10 minutach listki i łodyżki. Dusimy kolejne 15 minut na bardzo wolnym ogniu (gdyby woda zbyt szybko odparowała podlewamy niewielką ilość). Odstawiamy do wystudzenia, następnie schładzamy w lodówce(ok. 2 godzin).
Ogórek, szczypiorek i koperek dokładnie myjemy i osuszamy. Ogórek cieniutko obieramy, przekrawamy wzdłuż i wybieramy nasionka, nastepnie kroimy w kosteczkę. Szczypiorek pozbawiamy zwiędłych i suchych części, podobnie koperek i wszystko siekamy drobniutko.Czosnek przeciskamy przez praskę, łączymy ze śmietaną, dokładnie mieszamy. W szklanym wysokim naczyniu mieszamy wszystkie składniki, a następnie łączymy je z maślanką. Dodajemy sól i pieprz do smaku, wstawiamy na kolejne dwie godziny do lodówki. Podajemy z cząstkami jajka i z puree ziemniaczanym ze skwareczkami, albo jako samodzielne danie. SMACZNEGO!!
....przed...
.... i po.....
poniedziałek, 23 czerwca 2014
środa, 4 czerwca 2014
Pierwsze kurki...
Dziś na porannym spacerze zebrałam pierwsze kurki, widziałam je już kilka dni temu, ale dałam im podrosnąć :) , pomysł na pyszne danie narodził sie bez chwili zastanowienia, kopytka z sosem grzybowym.
Potrzebujemy:
Na kopytka: ziemniaki (ugotowane poprzedniego dnia), mąkę, sól, pieprz, jajko + żółtko.
Na sos: 30-35 dkg świeżych grzybów, jedna średnia cebula, pól szklanki bulionu grzybowego, pół szklanki śmietany najlepsza jest 30%, ale ja używam tej z dodatkiem jogurtu-10%, dwie łyżki klarowanego masła, jedna płaska łyżka mąki.
Grzyby czyścimy, płuczemy szybko w zimnej wodzie, duże kroimy na pół, małe pozostawiamy w całości, osuszamy na ręczniku papierowym. Cebulę obieramy, drobno siekamy i podsmażamy na maśle na złoty kolor, dorzucamy grzyby jeszcze chwilę smażymy, wsypujemy mąkę, mieszamy do chwili całkowitego połączenia składników , bardzo powoli dolewamy bulion ciagle mieszając i dusimy na wolnym ogniu około 10 minut. Na koniec wlewamy śmietanę , zagotowujemy i....gotowe.
Garnek z wodą osoloną stawiamy na kuchence.
Ziemniaki ugotowane poprzedniego dnia (w mundurkach) obieramy i mielimy w maszynce do mięsa.
Nie podaje proporcji, ale podam zasadę, dzięki której kopytka zawsze będą miały idealną konsystencję. Zmieloną masę ziemniaczaną układamy na podsypanej mąką stolnicy, tworzymy płaskie koło, 1/4 masy wybieramy, a w to miejsce wsypujemy tyle mąki ile masy wybralismy. Dodajemy jajko i żółtko, sól i pieprz do smaku. zagniatamy ciasto, masa nie może sie kleić, ma mieć gładką, delikatną konsystencję. Rozdzielamy na 3 części z każdej robimy wałeczek, z ktorego pod skosem tniemy małe zgrabne kopytka. Wrzucamy na wrzącą wodę gotujemy 2 minuty od wypłynięcia. Kopytka gotujemy tuż po zrobieniu, ciasto ziemniaczane nie lubi leżeć i czekać.
Wyjmujemy łyżką cedzakową układamy na talerzu, polewamy sosem. Podajemy z surówką z kapusty kiszonej z czerwoną papryką. SMACZNEGO!!
Moja rada:do zrobienia kopytek używajcie ziemniaków typu C np. Augusta -są sypkie, zawieraja najwięcej skrobii. Gdyby sie zdarzyło, że wyszło Wam kopytek więcej niż potrzebujecie możecie je zamrozić. Gotowe surowe kopytka układamy na desce do krojenia posypanej obficie mąką. Wkładamy do zamrażalnika. Zamrożone przekładamy do pojemnika z przykrywka i zostawiamy w zamrażarce. Za jakiś czas będą jak znalazł.
Potrzebujemy:
Na kopytka: ziemniaki (ugotowane poprzedniego dnia), mąkę, sól, pieprz, jajko + żółtko.
Na sos: 30-35 dkg świeżych grzybów, jedna średnia cebula, pól szklanki bulionu grzybowego, pół szklanki śmietany najlepsza jest 30%, ale ja używam tej z dodatkiem jogurtu-10%, dwie łyżki klarowanego masła, jedna płaska łyżka mąki.
Grzyby czyścimy, płuczemy szybko w zimnej wodzie, duże kroimy na pół, małe pozostawiamy w całości, osuszamy na ręczniku papierowym. Cebulę obieramy, drobno siekamy i podsmażamy na maśle na złoty kolor, dorzucamy grzyby jeszcze chwilę smażymy, wsypujemy mąkę, mieszamy do chwili całkowitego połączenia składników , bardzo powoli dolewamy bulion ciagle mieszając i dusimy na wolnym ogniu około 10 minut. Na koniec wlewamy śmietanę , zagotowujemy i....gotowe.
Garnek z wodą osoloną stawiamy na kuchence.
Ziemniaki ugotowane poprzedniego dnia (w mundurkach) obieramy i mielimy w maszynce do mięsa.
Nie podaje proporcji, ale podam zasadę, dzięki której kopytka zawsze będą miały idealną konsystencję. Zmieloną masę ziemniaczaną układamy na podsypanej mąką stolnicy, tworzymy płaskie koło, 1/4 masy wybieramy, a w to miejsce wsypujemy tyle mąki ile masy wybralismy. Dodajemy jajko i żółtko, sól i pieprz do smaku. zagniatamy ciasto, masa nie może sie kleić, ma mieć gładką, delikatną konsystencję. Rozdzielamy na 3 części z każdej robimy wałeczek, z ktorego pod skosem tniemy małe zgrabne kopytka. Wrzucamy na wrzącą wodę gotujemy 2 minuty od wypłynięcia. Kopytka gotujemy tuż po zrobieniu, ciasto ziemniaczane nie lubi leżeć i czekać.
Wyjmujemy łyżką cedzakową układamy na talerzu, polewamy sosem. Podajemy z surówką z kapusty kiszonej z czerwoną papryką. SMACZNEGO!!
Moja rada:do zrobienia kopytek używajcie ziemniaków typu C np. Augusta -są sypkie, zawieraja najwięcej skrobii. Gdyby sie zdarzyło, że wyszło Wam kopytek więcej niż potrzebujecie możecie je zamrozić. Gotowe surowe kopytka układamy na desce do krojenia posypanej obficie mąką. Wkładamy do zamrażalnika. Zamrożone przekładamy do pojemnika z przykrywka i zostawiamy w zamrażarce. Za jakiś czas będą jak znalazł.
wtorek, 3 czerwca 2014
Piersi z kurczaka w miodzie z nutą czosnkową....
Witam moich czytelników, dzisiaj na obiad proponuję piersi z kurczaka w miodzie z dodatkiem czosnku, do tego puree ziemniaczane i jako dodatek marchewka duszona z groszkiem. Inspiracją do zrobienia takiego obiadu były zakupy w "zieleniaku" w Galway. Zobaczyłam świerzą marchewke, groszek, miód akacjowy, piękny, złocisty, czosnek w główkach- nie jakaś tam chińszczyzna, no i oczywiście młode ziemniaki. Zrobiłam zakupy przyjechałam do domu i przetworzyłam te dobra natury w smakowity obiad.
Musimy przygotować: 2 spore piersi z kurczaka, 4 łyżki miodu, 2 ząbki czosnku, sól,pieprz, 1 łyżeczkę czerwonej słodkiej papryki, 1 łyżkę oliwy z oliwek, 2 jaja, bułkę tartą, masło klarowane do smażenia.
Pęczek młodej marchewki, puszkę groszku zielonego, 3 łyżki masła klarowanego, 3-4 łyżki cukru, 1 płaską łyżkę mąki.
Ziemniaki- ja zużyłam dwa duże- po obraniu pokroiłam na mniejsze części, pół szklanki mleka, szczypta gałki muszkatołowej.
Pracę zaczęłam od umycia i oczyszczenia z błonek piersi z kurczaka, osuszenia ich i pokrojenia w skośne kawałki (w poprzek włókien mięśniowych) grubości mniej więcej 1,5 cm. Kawałki kurczaka nacieramy czosnkiem posiekanym drobniutko, wymieszanym z solą, pieprzem, słodką papryką i oliwą. Odstawiamy kurczaka (nie do lodówki) i zajmujemy sie przygotowaniem pozostałych składników obiadu.
Marchewkę i ziemniaki czyścimy. Ziemniaki płuczemy zalewamy wodą, solimy i odstawiamy. Marchewkę kroimy w małą kostkę, wrzucamy do rondelka, zalewamy niewielką ilością wody około 1/2szklanki. Doprowadzamy do wrzenia i dusimy około pół godziny na bardzo wolnym ogniu, mieszając co jakiś czas- uwaga lubi sie przypalić. W międzyczasie rozgrzewamy piekarnik do 80 stopni, wstawiamy ziemnaki do gotowania, rozkłócamy jajka, stawiamy patelnię na kuchence, roztapiamy masło klarowane, kurczaka obtaczamy w miodzie, w jajku i bułce tartej i smażymy na złoty kolor po 3-4 minuty z każdej strony, przekładamy do naczynia żaroodpornego i wstawiamy do piekarnika. Do marchewki dodajemy odsączony groszek i cukier, na czystej patelni rozgrzewamy masło, wsypujemy mąkę, robimy bardzo jasna zasmażkę, do zasmażki wrzucamy kilka łyżek marchewki z groszkiem, dokładnie mieszamy i przekładamy wszystko do rondelka z pozostałą marchewką, wyłączamy palnik na którym dusiła się marchewka..Odcedzamy ziemnaiki, przeciskamy przez praskę do ziemniaków, lub tłuczemy tłuczkiem, pamiętając, aby masa była pozbawiona grudek, dolewamy gorące mleko, szczyptę gałki muszkatołowej i dokładnie mieszamy. Układamy danie na talerzu i gotowe. Kurczak jest soczysty, smakuje wyśmienicie w towarzystwie marchewki z groszkiem i ziemniaczków. Polecam.
SMACZNEGO!!
Musimy przygotować: 2 spore piersi z kurczaka, 4 łyżki miodu, 2 ząbki czosnku, sól,pieprz, 1 łyżeczkę czerwonej słodkiej papryki, 1 łyżkę oliwy z oliwek, 2 jaja, bułkę tartą, masło klarowane do smażenia.
Pęczek młodej marchewki, puszkę groszku zielonego, 3 łyżki masła klarowanego, 3-4 łyżki cukru, 1 płaską łyżkę mąki.
Ziemniaki- ja zużyłam dwa duże- po obraniu pokroiłam na mniejsze części, pół szklanki mleka, szczypta gałki muszkatołowej.
Pracę zaczęłam od umycia i oczyszczenia z błonek piersi z kurczaka, osuszenia ich i pokrojenia w skośne kawałki (w poprzek włókien mięśniowych) grubości mniej więcej 1,5 cm. Kawałki kurczaka nacieramy czosnkiem posiekanym drobniutko, wymieszanym z solą, pieprzem, słodką papryką i oliwą. Odstawiamy kurczaka (nie do lodówki) i zajmujemy sie przygotowaniem pozostałych składników obiadu.
Marchewkę i ziemniaki czyścimy. Ziemniaki płuczemy zalewamy wodą, solimy i odstawiamy. Marchewkę kroimy w małą kostkę, wrzucamy do rondelka, zalewamy niewielką ilością wody około 1/2szklanki. Doprowadzamy do wrzenia i dusimy około pół godziny na bardzo wolnym ogniu, mieszając co jakiś czas- uwaga lubi sie przypalić. W międzyczasie rozgrzewamy piekarnik do 80 stopni, wstawiamy ziemnaki do gotowania, rozkłócamy jajka, stawiamy patelnię na kuchence, roztapiamy masło klarowane, kurczaka obtaczamy w miodzie, w jajku i bułce tartej i smażymy na złoty kolor po 3-4 minuty z każdej strony, przekładamy do naczynia żaroodpornego i wstawiamy do piekarnika. Do marchewki dodajemy odsączony groszek i cukier, na czystej patelni rozgrzewamy masło, wsypujemy mąkę, robimy bardzo jasna zasmażkę, do zasmażki wrzucamy kilka łyżek marchewki z groszkiem, dokładnie mieszamy i przekładamy wszystko do rondelka z pozostałą marchewką, wyłączamy palnik na którym dusiła się marchewka..Odcedzamy ziemnaiki, przeciskamy przez praskę do ziemniaków, lub tłuczemy tłuczkiem, pamiętając, aby masa była pozbawiona grudek, dolewamy gorące mleko, szczyptę gałki muszkatołowej i dokładnie mieszamy. Układamy danie na talerzu i gotowe. Kurczak jest soczysty, smakuje wyśmienicie w towarzystwie marchewki z groszkiem i ziemniaczków. Polecam.
SMACZNEGO!!
poniedziałek, 2 czerwca 2014
Konfitura różana w wersji pasteryzowanej.
Wkręciłam się w konfiturę różaną bez reszty. Dziś proponuję moim gościom- czytelnikom konfiturę, która jest nieco bardziej cierpka, ale za to zapach róży jest intensywniejszy. Podaję proporcje na 300gram płatków ( już przebranych i z usuniętymi białymi końcówkami). Należy przygotować 3 szklanki cukru pudru, sok wyciśniety z dwóch cytryn.
Płatki bardzo dokładnie przebieramy i oczyszczamy( ja nie myłam, mam to szczęście,że zbieram je w środku lasu nad rzeką, a więc zero zanieczyszczeń), jeśli są zbierane w parkach, przy drodze lub zanieczyszczonych terenach radzę opłukać w zimnej wodzie. Opłukane osuszamy papierowym ręcznikiem i wkładamy do makutry (jeśli nie mamy wsypujemy do blendera) rozcieramy dosypując cukier i sok z cytryn do momentu aż składniki się połączą tworząc gładką lśniącą masę.
W międzyczasie przygotowujemy słoiczki z nakrętkami- ważne, aby miały podobną wysokość.
Słoiczki wyparzamy odstawiamy do wysuszenia.. Do wyparzonych słoiczków wkładamy konfiturę, dokładnie zakręcamy(należy oczyścić brzegi słoiczka z ewentualnych resztek konfitury) wstawiamy do garnka z wodą( pod nakretkę) i gotujemy 30-40 minut od chwili zawrzenia wody. Wyjmujemy odstawiamy do wystudzenia, opisujemy i wynosimy do piwnicy lub spiżarni- ważne, żeby miejsce było chłodne i zaciemnione. Przyjemnej pracy. SMACZNEGO!!
Płatki bardzo dokładnie przebieramy i oczyszczamy( ja nie myłam, mam to szczęście,że zbieram je w środku lasu nad rzeką, a więc zero zanieczyszczeń), jeśli są zbierane w parkach, przy drodze lub zanieczyszczonych terenach radzę opłukać w zimnej wodzie. Opłukane osuszamy papierowym ręcznikiem i wkładamy do makutry (jeśli nie mamy wsypujemy do blendera) rozcieramy dosypując cukier i sok z cytryn do momentu aż składniki się połączą tworząc gładką lśniącą masę.
W międzyczasie przygotowujemy słoiczki z nakrętkami- ważne, aby miały podobną wysokość.
Słoiczki wyparzamy odstawiamy do wysuszenia.. Do wyparzonych słoiczków wkładamy konfiturę, dokładnie zakręcamy(należy oczyścić brzegi słoiczka z ewentualnych resztek konfitury) wstawiamy do garnka z wodą( pod nakretkę) i gotujemy 30-40 minut od chwili zawrzenia wody. Wyjmujemy odstawiamy do wystudzenia, opisujemy i wynosimy do piwnicy lub spiżarni- ważne, żeby miejsce było chłodne i zaciemnione. Przyjemnej pracy. SMACZNEGO!!
niedziela, 1 czerwca 2014
Karuche babeczki z galaretką , bitą śmietaną i truskawkami
Dzień Dziecka okazja na zrobienie pysznej przekąski- proponuję kruche babeczki z nadzieniem z galaretki, bitej śmietany i ozdobione świeżymi truskawkami.
Potrzebujem 3 szklanki mąki, 5 rozdzielonych jaj, jedno całe, kostkę masła, 4-5 łyżek cukru, 3 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia, świeże truskawki, jedną galaretkę truskawkową, śmietanę 30%- jeden kubeczek .
Masło siekamy z mąką, dodajemy jajo, żółtka, cukier i proszek- szybko zagniatamy ciasto. Ja dzielę je na dwie części, jedną zamrażam na następny raz, drugą wkładam na 20 minut do lodówki. W miedzyczasie rozpuszczam galaretkę w połowie ilości wody niż tej podanej na przepisie.
Wyjmuję ciasto z lodówki, partiami rozwałkowuję na grubość około 3-4 mm, wykrawam krążki i układam w foremce do pieczenia babeczek (nie smaruję tłuszczem foremek). Piekę około 15-20 minut w temperaturze 180 stopni (do uzyskania złotego koloru). Wyjmuję delikatnie babeczki(jeszcze gorące) układam na kratce kuchennej do ostudzenia.
Na zimne babeczki nakładam po łyżeczce galaretki (już tężejącej), czekam aż całkowicie zastygnie, na to wyciskam rękawem cukierniczym bitą śmietanę i dekoruję babeczki truskawkami. (można posmarować truskawki galaretką-będą ładnie błyszczały). SMACZNEGO !!
Niespodzianka dla moich Dzieciaczków w Tipperary :)
Potrzebujem 3 szklanki mąki, 5 rozdzielonych jaj, jedno całe, kostkę masła, 4-5 łyżek cukru, 3 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia, świeże truskawki, jedną galaretkę truskawkową, śmietanę 30%- jeden kubeczek .
Masło siekamy z mąką, dodajemy jajo, żółtka, cukier i proszek- szybko zagniatamy ciasto. Ja dzielę je na dwie części, jedną zamrażam na następny raz, drugą wkładam na 20 minut do lodówki. W miedzyczasie rozpuszczam galaretkę w połowie ilości wody niż tej podanej na przepisie.
Wyjmuję ciasto z lodówki, partiami rozwałkowuję na grubość około 3-4 mm, wykrawam krążki i układam w foremce do pieczenia babeczek (nie smaruję tłuszczem foremek). Piekę około 15-20 minut w temperaturze 180 stopni (do uzyskania złotego koloru). Wyjmuję delikatnie babeczki(jeszcze gorące) układam na kratce kuchennej do ostudzenia.
Na zimne babeczki nakładam po łyżeczce galaretki (już tężejącej), czekam aż całkowicie zastygnie, na to wyciskam rękawem cukierniczym bitą śmietanę i dekoruję babeczki truskawkami. (można posmarować truskawki galaretką-będą ładnie błyszczały). SMACZNEGO !!
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)